niedziela, 23 czerwca 2013
niedziela, 16 czerwca 2013
Pomidory - pielęgnacja i ochrona
Dzisiaj kilka słów o naszych skarbach - pomidorach ;)
Pogoda w tym roku nie rozpieszcza. Maj był chłodny i mokry, czerwiec przywitał nas intensywnymi nawałnicami, wodą i jeszcze raz wodą... nie są to wymarzone warunki dla pomidorków. W pewnym momencie było z nimi na tyle kiepsko, że zahamował się wzrost i zaczęły dostawać plam na liściach, na szczęście intensywna pielęgnacja, doglądanie, głaskanie i błaganie bóstw pogodowych przyniosło efekty ;)
Maluchy pięknie rosną:
kwitną:
i owocują :)
Aby zwiększyć ich odporność na choroby i szansę na przetrwanie kiepskiej pogody, stosujemy naturalne opryski. Napary ziołowe z pokrzywy, piołunu i skrzypu.
Przygotowanie cieczy do oprysku jest bardzo proste:
2-3 czubate łyżki suszu lub 2-3 garści świeżego ziela zalewamy ok. 5l wody i zagotowujemy w garnku. Następnie odstawiamy do całkowitego przestygnięcia, przecedzamy przez gazę i przelewamy do opryskiwacza. Można dodać łyżkę mydła ogrodniczego dla zwiększenia przyczepności. Pryskać najlepiej wieczorem, nigdy w pełnym słońcu!
Innym środkiem, który próbujemy od kilku lat i fajnie się sprawdza jest wyciąg z grejpfruta Biosept. Podnosi odporność na choroby.
Na 1 litr wody potrzebujemy 1ml środka czyli 30 kropli. Profilaktycznie pryskamy rośliny co ok. 10 dni. Na naszą "plantację" spokojnie wystarcza 1l na jeden oprysk.
Możecie eksperymentować z innymi babcinymi sposobami - opryskiem z czosnku (jeśli nie boicie się zapachu ;)) i opryskiem tłustym mlekiem (tego nie polecamy na uprawy balkonowe, w upalne dni zapaszek psującego mleka jest koszmarny...). Mleko zostawia tłustą warstwę na liściach tworząc barierę przed chorobami. Sprawdza się też całkiem nieźle w zwalczaniu mszyc, jeśli rośliny nie są jeszcze bardzo zaatakowane.
Próbujcie naturalnych sposobów, przy profilaktyce i systematycznym stosowaniu dają naprawdę dobre efekty! Udało nam się wywarem z piołunu wyleczyć porzeczkę z rdzy porzeczkowo-wejmutkowej. Bez chemii! :)
Od babci zapożyczyliśmy też sposób na podwiązywanie pomidorów. Wykorzystujemy do tego pocięte rajstopy! :D Materiał jest elastyczny, nie wbija się w roślinę i rośnie razem z nią :)
Pamiętamy też o regularnym obrywaniu "dzików" żeby nie osłabiały rośliny.
Obrywamy też dolne liście, które dostają plam i żółkną, są siedliskiem grzybów.
Poza tym podlewamy, nawozimy i kochamy, a na pewną się odwdzięczą ;)
Macie swoje sprawdzone sposoby pielęgnacji? Chętnie wypróbujemy coś nowego. W razie pytań czy uwag piszcie :)
Pozdrawiamy serdecznie
Kazia i Marcel
Pogoda w tym roku nie rozpieszcza. Maj był chłodny i mokry, czerwiec przywitał nas intensywnymi nawałnicami, wodą i jeszcze raz wodą... nie są to wymarzone warunki dla pomidorków. W pewnym momencie było z nimi na tyle kiepsko, że zahamował się wzrost i zaczęły dostawać plam na liściach, na szczęście intensywna pielęgnacja, doglądanie, głaskanie i błaganie bóstw pogodowych przyniosło efekty ;)
Maluchy pięknie rosną:
kwitną:
i owocują :)
Aby zwiększyć ich odporność na choroby i szansę na przetrwanie kiepskiej pogody, stosujemy naturalne opryski. Napary ziołowe z pokrzywy, piołunu i skrzypu.
Przygotowanie cieczy do oprysku jest bardzo proste:
2-3 czubate łyżki suszu lub 2-3 garści świeżego ziela zalewamy ok. 5l wody i zagotowujemy w garnku. Następnie odstawiamy do całkowitego przestygnięcia, przecedzamy przez gazę i przelewamy do opryskiwacza. Można dodać łyżkę mydła ogrodniczego dla zwiększenia przyczepności. Pryskać najlepiej wieczorem, nigdy w pełnym słońcu!
Innym środkiem, który próbujemy od kilku lat i fajnie się sprawdza jest wyciąg z grejpfruta Biosept. Podnosi odporność na choroby.
Na 1 litr wody potrzebujemy 1ml środka czyli 30 kropli. Profilaktycznie pryskamy rośliny co ok. 10 dni. Na naszą "plantację" spokojnie wystarcza 1l na jeden oprysk.
Możecie eksperymentować z innymi babcinymi sposobami - opryskiem z czosnku (jeśli nie boicie się zapachu ;)) i opryskiem tłustym mlekiem (tego nie polecamy na uprawy balkonowe, w upalne dni zapaszek psującego mleka jest koszmarny...). Mleko zostawia tłustą warstwę na liściach tworząc barierę przed chorobami. Sprawdza się też całkiem nieźle w zwalczaniu mszyc, jeśli rośliny nie są jeszcze bardzo zaatakowane.
Próbujcie naturalnych sposobów, przy profilaktyce i systematycznym stosowaniu dają naprawdę dobre efekty! Udało nam się wywarem z piołunu wyleczyć porzeczkę z rdzy porzeczkowo-wejmutkowej. Bez chemii! :)
Od babci zapożyczyliśmy też sposób na podwiązywanie pomidorów. Wykorzystujemy do tego pocięte rajstopy! :D Materiał jest elastyczny, nie wbija się w roślinę i rośnie razem z nią :)
Pamiętamy też o regularnym obrywaniu "dzików" żeby nie osłabiały rośliny.
Obrywamy też dolne liście, które dostają plam i żółkną, są siedliskiem grzybów.
Poza tym podlewamy, nawozimy i kochamy, a na pewną się odwdzięczą ;)
Macie swoje sprawdzone sposoby pielęgnacji? Chętnie wypróbujemy coś nowego. W razie pytań czy uwag piszcie :)
Pozdrawiamy serdecznie
Kazia i Marcel
niedziela, 19 maja 2013
Tydzień w zdjęciach :)
Ostatnio krucho u nas z czasem, bo każdą wolną chwilę spędzamy kopiąc, sadząc, pieląc, PODLEWAJĄC (po 30 konewek 10l rano i wieczorem, bicepsy rosną :D). Ale jest to zmęczenie bardzo pozytywne i daje nam masę radości :)
Na grządkach wszystko rośnie w oczach, codziennie coś nas zadziwia. Czujecie czasem magię patrząc jak wszystko się rozwija i zmienia dzięki Waszej pracy? Wspaniale mieć wpływ na to co nas otacza. Nie słuchajcie niedowiarków, którzy mówią, że nie warto, albo że się nie opłaca. Każda praca się opłaca!!! Mamy dowody ;)
czosnek, cebula, pory, marchewka, cebula:
selery korzeniowe z piękną nacią ;)
na razie największa rzodkiewka:
szpinak, mix rzodkiewek:
cebula szalotka, ma niesamowity szczypior!
czerwona cebulka, pietruszka cukrowa i mix sałat:
sałaty
cebulka siedmiolatka, czosnek:
koperek:
Pomidory szykują się do kwitnięcia :) Podwiązane do palików oczywiście pociętymi pończochami ;) Wiecie, że to najlepszy sposób? Pończochy są elastyczne i rozciągają się w miarę rośnięcia pomidora, nie wcinają się w roślinkę tak jak twardy sznurek. Nauki prababci z mojego dzieciństwa nie poszły w las :) Przekażmy wiedzę naszym dzieciom.
Pierwsze ogórki :)
Na dalszych grządkach jeszcze pustawo, czekamy na patisony, cukinie, dynie i fasolki. Postanowiliśmy, że w przyszłym roku wszystkie pozostałe grządki też podwyższymy. Sprawdzają się świetnie! Jest wygodniej, a przy podlewaniu woda nie rozlewa się na boki. Polecamy wszystkim.
W kąciku owocowym borówka już w pąkach :)
I na koniec nasze wczorajsze dzieło - ogródek miniaturka :) Rojniki w roli głównej.
Pozdrawiamy Was gorąco w ten upalny weekend :) Mamy nadzieję, że odpoczęliście w ogródkach tak jak my ;)
Kazia i Marcel
Na grządkach wszystko rośnie w oczach, codziennie coś nas zadziwia. Czujecie czasem magię patrząc jak wszystko się rozwija i zmienia dzięki Waszej pracy? Wspaniale mieć wpływ na to co nas otacza. Nie słuchajcie niedowiarków, którzy mówią, że nie warto, albo że się nie opłaca. Każda praca się opłaca!!! Mamy dowody ;)
czosnek, cebula, pory, marchewka, cebula:
selery korzeniowe z piękną nacią ;)
na razie największa rzodkiewka:
szpinak, mix rzodkiewek:
cebula szalotka, ma niesamowity szczypior!
czerwona cebulka, pietruszka cukrowa i mix sałat:
sałaty
cebulka siedmiolatka, czosnek:
koperek:
Pomidory szykują się do kwitnięcia :) Podwiązane do palików oczywiście pociętymi pończochami ;) Wiecie, że to najlepszy sposób? Pończochy są elastyczne i rozciągają się w miarę rośnięcia pomidora, nie wcinają się w roślinkę tak jak twardy sznurek. Nauki prababci z mojego dzieciństwa nie poszły w las :) Przekażmy wiedzę naszym dzieciom.
Pierwsze ogórki :)
Na dalszych grządkach jeszcze pustawo, czekamy na patisony, cukinie, dynie i fasolki. Postanowiliśmy, że w przyszłym roku wszystkie pozostałe grządki też podwyższymy. Sprawdzają się świetnie! Jest wygodniej, a przy podlewaniu woda nie rozlewa się na boki. Polecamy wszystkim.
W kąciku owocowym borówka już w pąkach :)
I na koniec nasze wczorajsze dzieło - ogródek miniaturka :) Rojniki w roli głównej.
Pozdrawiamy Was gorąco w ten upalny weekend :) Mamy nadzieję, że odpoczęliście w ogródkach tak jak my ;)
Kazia i Marcel
wtorek, 14 maja 2013
Pomidory i papryka już w gruncie :)
My się Zimnej Zośki nie boimy ;) Z prognozami pogody jesteśmy na bieżąco. Postanowiliśmy wysadzić pomidory i paprykę do gruntu. W razie nagłej zmiany pogody mamy przygotowaną agrowłókninę do przykrycia roślin. Sadzonki bardzo już się męczyły w małych pojemnikach.
Rozsada ma ładną, zwartą bryłę korzeniową...
i bije rekordy wielkości ;)
Pomidory dostały bambusowe podpórki. Wszystko zaczyna fajnie wyglądać :)
Ciąg dalszy prac jutro, bo jak zawsze noc nas zastała na grządkach ;)
Rozsada ma ładną, zwartą bryłę korzeniową...
i bije rekordy wielkości ;)
Pomidory dostały bambusowe podpórki. Wszystko zaczyna fajnie wyglądać :)
Ciąg dalszy prac jutro, bo jak zawsze noc nas zastała na grządkach ;)
niedziela, 5 maja 2013
Plantacja trawy cytrynowej i relacja z pracowitej majówki :)
Ostatni dzień pracowitej majówki, pora na sprawozdanie z ogródka :)
Deszczowa pogoda przyspieszyła wschody na grządkach:
Widać już szpinak, rzodkiewki, koper, cebule. Czosnek bije rekordy :D
Wysadziliśmy na grządki rozsadę sałat, którą wcześniej przygotowaliśmy w domu. Mamy sałaty masłowe, lodowe i liściowe, będzie kolorowo i smacznie :)
Posadziliśmy dwa krzaczki borówki amerykańskiej odm. 'Elizabeth'. W przyszłości planujemy dosadzić więcej. Należy pamiętać, aby posadzić minimum dwie - poprawi to owocowanie.
Borówkę sadzimy w kwaśną ziemię, mieszaną z torfem. Po posadzeniu wokół roślin można wysypać korę, żeby ograniczyć chwasty i dłużej utrzymywać wilgoć w glebie. Ciekawe, czy doczekamy się owoców już w pierwszym roku :)
Deszczowa pogoda przyspieszyła wschody na grządkach:
Widać już szpinak, rzodkiewki, koper, cebule. Czosnek bije rekordy :D
Wysadziliśmy na grządki rozsadę sałat, którą wcześniej przygotowaliśmy w domu. Mamy sałaty masłowe, lodowe i liściowe, będzie kolorowo i smacznie :)
Posadziliśmy dwa krzaczki borówki amerykańskiej odm. 'Elizabeth'. W przyszłości planujemy dosadzić więcej. Należy pamiętać, aby posadzić minimum dwie - poprawi to owocowanie.
Borówkę sadzimy w kwaśną ziemię, mieszaną z torfem. Po posadzeniu wokół roślin można wysypać korę, żeby ograniczyć chwasty i dłużej utrzymywać wilgoć w glebie. Ciekawe, czy doczekamy się owoców już w pierwszym roku :)
Owocowy kącik powiększył się o 2 drzewka! Dostaliśmy od rodziców (doświadczonych ogrodników, których serdecznie pozdrawiamy ;)) gruszkę karłową i jabłoń kolumnową odm. 'Bolero'.
Drzewka są śliczne! Codziennie oglądamy, czy nie wypuszczają pąków kwiatowych. W przyszłym roku powiększymy nasz "sad" ;)
Przed domem został zerwany stary trawnik i powstała grządka kwiatowa. Przed nami jeszcze 2! Chcemy przyciągnąć pszczoły do ogrodu, trawnikom mówimy stanowcze "NIE!". Narazie jeszcze trochę "goło", czekamy aż wszystko wyjdzie z ziemi i zakwitnie :)
Trawa cytrynowa przeprowadziła się do większego pojemnika. Wyszła nam niezła plantacja :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)














.jpg)
.jpg)





.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)


